Toruńska majówka, jak co roku, tak i tym razem była zdecydowanie patriotyczna. Jedynie nieliczni śmiałkowie, straszeni licznymi tanderstormami, odważyli wychylić się na niedaleki WEST. Zacznijmy jednak od skąpanego w słońcu białego wapienia.
Do Podlesic wybrała się spora brygada w skałdzie:
Paweł 'Kuku' Kuczyński,
Jacek 'Jaca' Marciniak wraz z szanowną małżonką
Iwoną,
Zbychu 'Klemens' Olszewski,
Tomek 'Ciupacabra' Osypiński,
Rafał 'Gruszka' Gruszczyński,
Agnieszka 'Stefka' Stefanowicz,
Olek 'Olo' Urbański,
Ania 'Końcówka' Orłowska,
Kuba 'Gruh' Gruszczyński,
Ola Zagubień oraz
Paweł 'Pablo' Daniel. Jak donosi nasz klubowy kolega Gruszka, nie zabrakło wartościowych przejść, ale także dobrego humoru, o czym możecie poczytać w wysokiej klasy relacji wyżej wspomnianego Gruszki:
kwtorun.pl/index.php?page=news&newsId=170.
Przejścia godne rzucenia okiem:
Kaprys Bogów VI.5+ PP, Jacek Marciniak
Kameleona VI.3 PP, Tomek Osypiński
Zwierciadełko VI.3+ RP, Tomek Osypiński
Kameleona VI.3 PP, Olek Urbański
Brzoskwinie w Salewie VI.3+ OS, Rafał Gruszczyński
Nie ma mocnych VI.4 PP, Rafał Gruszczyński
Na podbój zachodnich, żółtych skał do Austriackiego Adlitzgraben zapuścili się:
Paweł-Pawcio Dyczewski,
Seba-Sebaścian Płocharski,
Bolek-Bolczi Kaczyński oraz
Piotr-Kafar Ciemielewski. Wyjazd opóźniony o 5 dni, zaowocował większym luzem w skałach, oraz opadami jedynie w dni restowe :). Dla 3/4 ekipy było to pierwsze rozstanie z ojczyzną w poszukiwaniu wspinaczkowej morfiny.

austriacka ekipa

rozgrzewka na kempie
Pierwszy dzień przeznaczony na rozwspin tradycyjnie okazał się "zderzeniem ze skalną rzeczywistością" oraz zakończył się lekkim zbiciem psychy. Trochę więcej szczęścia miał Kafar (już nieco rozwspinany), któremu udało się poprowadzić krótkiego, acz sytego
Streetfigtera za
7c (9). Po pięcioletniej przerwie Bolek bił kolejne osobiste topy: FLASHem
Rechtsaussen, 6b (7-) oraz OSem
Dat, 6a+ (6+).
Drugiego dnia dla odmiany, zamiast psychy, załamała się pogoda. Ciążące na głowach zimowe czapki oraz grube, puchowe kurtki nie pozwoliły na spektakularne osiągnięcia.
Dnia trzeciego, gdy ekipa na dobre rozgościła się na pobliskim placu zabaw, w celach restowych - nagle wszystkich zaskoczyło słońce.

w końcu odnaleźli swoje powołanie
Decyzja o odwołaniu restu była natychmiastowa, a jej owocami okazało się kilka mocnych prowadzeń. Najpierw Kafar zameldował się pod stanem w sektorze Monster na
Out Of Work za
8a (IX+/X-), chwilę później Paweł nie pozostawił złudzeń na wytrzymałościowym
King-Kongu za
7a (8), tym samym podnosząc swój RP. Bolek wraz z Sebą uporali się z
Magisches Musli 6b+ (7).

Paweł na KingKongu, 7a
Dzień restowy obfitował w przysfajanie niewiarygodnych ilości kalorii, zwiedzanie pobliskich parków oraz kolejne patie gry w kości.
Ostatni poranek przedstawił prawdziwe oblicze Adlitz. W kilka godzin od totalnego zachmurzenia z padającym non-stop deszczem, zrobiło się bezchmurne niebo z gorącym słońcem. Od rana Kafar z pomocą Pawła walczył 30min z zawieszeniem ekspresa :) (jak się okazało chwilę później, próby zakończyły się wycofem z pierwszej wpinki).

co dwa kije to nie jeden - wpinka zakończona sukcesem
Poranną świerzością oraz zapasem zgromadzonego przez rest glikogenu popisał się Paweł, który bardzo szybko uporał się z balderową
Ora Et Preaserva, 7b (8+/9-). Drogę o takim samym charakterze, kilka metrów dalej ukończył Seba
Liebling Der Schwerkraft, 6C+. Dla obydwu są to ich obecne maxy spod znaku RP.
Miejmy nadzieję, że mocne rozpoczęcie sezonu zwiastuje prawdziwy wysyp wartościowych prowadzeń w nadchodzącym sezonie :).
Gratulacje i powodzenia.
Niech MOC będzie z Wami 